Alt na instalacji. Gdy operatorka bierze do ręki gitarę...
W świecie pomp, absorberów i instalacji oczyszczania liczy się precyzja, odpowiedzialność i wiedza techniczna. Pani Adriana udowadnia jednak, że za operatorką urządzeń oczyszczania w EcoGeneratorze stoi coś jeszcze – scena, gitara i alt, najniższy z kobiecych głosów. Z okazji Dnia Kobiet rozmawiamy o pracy w męskim zawodzie i pasji, która od lat gra w tle.
Praca w EcoGeneratorze jest Pani pierwszą po studiach. Jakie to były studia?
Jestem magistrem inżynierem technologii chemicznej. Od samego początku interesowała mnie chemia. Wyobrażałam sobie, że dalej będę rozwijać się właśnie w tym kierunku. Było tak właściwie już od technikum, gdzie byłam na ochronie środowiska i przez trzy czy nawet cztery lata pracowałam w laboratorium.

Fot. Archiwum prywatne
Jaki w związku z tym był plan na przyszłość?
Na początku chciałam pracować w laboratorium, ale myślałam też o ścieżce naukowej – o badaniach. Chciałam odkrywać i tworzyć nowe użyteczne materiały, kompozyty. Moje badania opierały się na materiałach zdolnych do oczyszczania wody. Pierwszy proekologiczny materiał bazował na odpadowej skrobi ryżowej. Na magisterce wykorzystałam natomiast bardzo powszechny ditlenek tytanu i metodę fotokatalityczną, w której oczyszczanie wody odbywa się przy użyciu promieniowania świetlnego.

Fot. Archiwum prywatne
Skomplikowane kwestie. To na pewno były wymagające studia.
Bardzo. Zajęcia obejmowały między innymi inżynierię wody, reaktory, gospodarkę odpadami, pirolizę odpadów, chemię organiczną i nieorganiczną, materiały polimerowe. Odwiedzaliśmy też różne zakłady przemysłowe i instalacje technologiczne. Było naprawdę intensywnie.
Po studiach pojawił się dylemat zawodowy?
Wiedziałam, że laboratorium to nie do końca moja droga. To bardzo powtarzalna praca. Szukałam czegoś bardziej dynamicznego, z nutką adrenaliny (śmiech).

Tak trafiła Pani do EcoGeneratora. Tu przecież nie ma mowy o nudzie!
Znalazłam ogłoszenie na stanowisko operatora urządzeń oczyszczania. Pomyślałam, że spróbuję. Wysłałam CV. Rozmowa kwalifikacyjna trwała około pół godziny. Byłam szczegółowo przepytywana z technologii chemicznej i procesów oczyszczania.
Pracuje Pani w zakładzie od nieco ponad roku. Czy studia pomagają w tej pracy?
Zdecydowanie. Dzięki nim nie tylko znam schematy i zasady działania instalacji, ale rozumiem procesy, które zachodzą. Wiem, dlaczego coś się dzieje i co może na co wpływać. Obszar, którym się zajmuję to stacja uzdatniania wody, oczyszczalnia ścieków technologicznych oraz wszystkie absorbery - to co powiązane z mokrym systemem oczyszczania spalin. Odpowiedzialność jest duża, więc praca bywa stresująca, ale daje poczucie realnego wpływu na działanie zakładu i to jest satysfakcjonujące.
Czy w tej pracy siła fizyczna też ma znaczenie?
W pewnym zakresie tak, zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba coś przenieść, przelać, przestawić. W naszym zespole razem ze mną są dwie kobiety (kolejne dwie to operatorki bloku). Przy cięższych elementach musimy czasem oddać pierwszeństwo panom. W kwestiach merytorycznych i wiedzy spokojnie możemy czuć się tak samo pewnie.
No właśnie. Kobiety, mężczyźni. Da się odczuć ten podział? Jesteście Panie w zakładzie przecież w środowisku zdominowanym przez mężczyzn.
Nie. Nie widać żadnych podziałów — atmosfera jest naprawdę bardzo dobra. Myślę, że czasy się zmieniły. Kiedyś może było to bardziej odczuwalne, a teraz najważniejsze są kompetencje, nie płeć.
Czy kobiety wnoszą coś charakterystycznego do zespołu?
Czasami śmiejemy się, że pojawia się i potrzebna jest taka „kobieca ręka”, która stawia wszystkich do pionu. Oczywiście wszystko w żartobliwym tonie. Czasami chłopaki dają nam się poczuć wyjątkowo. Zdarzają się drobne, miłe gesty, na przykład podczas przerw, kiedy zaproponują zrobienie herbaty czy kawy. Wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, więc łatwiej się nam porozumieć na każdej płaszczyźnie.
Chodzą słuchy, że ma Pani także artystyczną stronę.
Tak, śpiewanie towarzyszy mi właściwie od dziecka. Moja mama, słysząc, jak ciągle śpiewam w domu, zaprowadziła mnie do domu kultury, żeby ktoś ocenił moje możliwości. Okazało się, że mam talent muzyczny i predyspozycje głosowe - śpiewam altem, czyli najniższym głosem damskim. Chyba nie o to mamie chodziło, bo od tego momentu śpiewałam jeszcze więcej i w domu i poza nim (śmiech). Potem zaczęły się covery, które nagrywałam samodzielnie, były konkursy, solowe występy podczas koncertów WOŚP, majówek czy Dni Gryfina.

Fot. Archiwum prywatne
To były wyłącznie covery?
Nie. Bardzo dawno temu skomponowałam własną piosenkę na gitarze. Melodię i tekst. Kilka lat temu powstała kolejna, bardziej dojrzała piosenka — napisana dla mojego obecnego męża.
Skończyłam ją i nagrałam na surowo. Nie udało się tego zrobić w profesjonalnym studiu.
Czy mąż zna tę piosenkę?
Nie, cały czas jest tajemnicą. Czeka na odpowiedni moment.

Fot. Archiwum prywatne
Co jest potrzebne, żeby ją ukończyć, by mógł ją poznać?
Muszę po prostu odezwać się do mojego nauczyciela śpiewu i umówić się z nim na nagranie. Szczerze mówiąc, bardzo chciałabym do tego wrócić.
Czy zdarza się Pani śpiewać w pracy, kiedy jest Pani sama na instalacji?
Tak, zdarza się (śmiech). Jak coś mi wejdzie w głowę, to po prostu sobie śpiewam. To także forma relaksu po pracy. Coś, co pozwala się na chwilę oderwać. Czasami wystarczy wziąć wieczorem gitarę.
Czy widzi Pani jakieś połączenie między światem ścisłym a muzyką?
Myślę, że tak. Śpiew jest bardzo techniczny. Jest w tym systematyczność, kontrola, precyzja. Technika jest bardzo ważna. Trzeba wiedzieć, jak sterować powietrzem, pracować mięśniami, przeponą, krtanią.
Czyli śpiew to w pewnym sensie „obsługa aparatu”?
Dokładnie tak. To jest cały aparat, jak urządzenie. To nie jest tak, że wychodzi się i po prostu śpiewa, nie myśląc o technice. Już sam oddech jest bardzo ważny. Trzeba wiedzieć, ile i kiedy nabrać powietrze, jak je prowadzić, żeby wyciągnąć dźwięk. Bez tego się nie da. To bardzo konkretna praca z ciałem — jak z mechanizmem.
A Pani predyspozycje? Bardziej ścisłe czy artystyczne?
Zawsze byłam gdzieś pośrodku. Z jednej strony ciągnęło mnie do przedmiotów ścisłych, z drugiej do teatru i muzyki. Ale przekonałam się, że nie trzeba wybierać. Mogę pracować w branży technologicznej, a muzykę mieć jako przestrzeń dla siebie. Nie wszystko musi być zawodem. Czasem wystarczy, że daje radość.
Drogie Panie z EcoGeneratora!
Niech Wasza energia będzie zawsze większa niż moc naszej instalacji, a dobry humor działa bez żadnych przestojów!
Niech każdy dzień przynosi tyle satysfakcji, ile ciepła dajemy mieszkańcom.
Dziękujemy za Waszą siłę, profesjonalizm i uśmiech - bez Was ta maszyna po prostu by nie ruszyła!








