Przyzakładowy kot Kabanos i jego liczni opiekunowie

17.02.2019 15.00

Kabanos w objęciach wagowej, Pani Ani

 

Jeździ windą, goni lisy, próbował dokarmiać ochroniarzy, ma wielu fanów i przyjaciół. Z okazji Światowego Dnia Kota przedstawiamy Kabanosa, firmowego kota EcoGeneratora.

Swoim kocim towarzystwem umila czas pracownikom EcoGeneratora wędrując po pokojach i biurkach i pomieszczeniach technologicznych (jako jedyny bez kasku i kamizelki). W zamian otrzymuje łakocie i głaski. Jest szczęśliwym firmowym kotem :)

Niektórzy mówią, że historia związków Kabanosa z EcoGeneratorem sięga roku 2014, kiedy to ruszała budowa spalarni, inni że pojawił się dopiero wtedy, jak przyszli Włosi (w 2016).

Tak czy owak przyszedł do spalarni z sąsiedniej oczyszczalni ścieków, gdzie był dokarmiany przez pana Wiktora (z działu księgowości oczyszczalni).

- Tak, był u nas – mówi pan Wiktor. – Zakolegowaliśmy się. Tylko mi pozwalał się głaskać. Dokarmiałem go, nawet myślałem, czy nie zabrać do domu. No ale zdradził nas i poszedł do spalarni. Dlaczego? Jesteście większą firmą, poszedł za kasą – śmieje się pan Wiktor

Prawdopodobnie między oczyszczalnią a spalarnią w życiorysie Kabanosa jest kilka miesięcy przerwy, kiedy to nasz bohater był – jak to się mówi  – na gigancie.

W końcu Kabanos zaczął odwiedzać kontener, w którym miała siedzibę ochrona placu budowy EcoGeneratora.

- Przyszedł wychudzony, wybiedzony. Z początku nieufny – mówi Pan Tomasz, wtedy ochroniarz, a dziś pracownik oczyszczalni ścieków EcoGeneratora. – Nie można się było do niego zbliżyć na dwa metry.

Imię Kabanos jest właśnie z tych czasów. Ochroniarze dzielili się z nim jedzeniem, m.in. kabanosami. No i kocur szybko przybierał na wadze, po miesiącu był napakowany jak kabanos – śmieje się Pan Tomek. – Stąd nazwa.

A Kabanos z kolei próbował dokarmiać ochroniarzy. – Przynosił gołębie, wrony. Raz przyniósł kaczkę. Większą od niego. I jak się potem okazało - jeszcze żywą. Położył przed drzwiami i poszedł na legowisko. Kaczka się ocknęła i odfrunęła. – Śmialiśmy się, że Kabanosowi tylko w pysku pióra zostały.

To były czasy, kiedy Kabanos chodził z ochroniarzami na obchód. Co dwie godziny, dosłownie jak pies. Szedł za ochroniarzem dookoła obiektu. Wracał i kładł się z powrotem spać.

Kabanos przyjaźnił się także z budowlańcami. Do legendy przeszła jego zażyłość z włoskim inżynierem Pasquale z firmy TME. Kocur przesiadywał u Włocha w biurze a ten odwdzięczał mu się szynką parmeńską.

Po uruchomieniu EcoGeneratora (grudzień 2017) Kabanos zaczął pojawiać się w biurowcu, lubi też przesiadywać „na wadze” i na waloryzacji żużla. Widywany jest w głównym budynku procesowym, czasami towarzyszy zwiedzającym spalarnię grupom.

- Ostatnio nauczył się jeździć windą – mówi Pan Tomek. - Wcześniej bał się windy. Ale teraz korzysta z niej, widocznie zauważył, że to wymaga mnie wysiłku niż chodzenie po schodach.

Pani  Beata z ochrony: - Mam wrażenie,  że wie do kogo podejść, komu dać się pogłaskać. Nie wszystkim jest to dane.

Pani Beata podkreśla, że Kabanos stara się wykazać jako ochroniarz. – Widziałam na monitoringu, jak pogonił lisa albo sprawdzał, co przy ogrodzeniu robią dziki.goni lisy

O gonitwach Kabanosa za lisami wspominał też pan Tomek. Jeszcze w czasach budowy przepędzał lisy buszujące w śmietniku. – Dzięki niemu mieliśmy spokój, bo wcześniej lisy roznosiły śmieci.

Pani Ania z wagi opowiada, że Kabanos pojawia się u niej codziennie o 6 rano. Przychodzi na śniadanko. W pomieszczeniu wagi ma dwie miski, jedną na karmę, drugą na mleko. Kabanos po śniadaniu udaje się na drzemkę. Jak jest zimno na dworze, lubi sobie posiedzieć dłużej. A wieczorem o 22, jak kończy się druga zmiana, odprowadza pracowników na parking. W nocy idzie na portiernię, do ochroniarzy albo gdzieś znika.

Oprócz niego na terenie spalarni są również cztery kotki wolno żyjące: Mamka, Łatka i dwie czarne Agentki :),  które są karmione regularnie przez co najmniej dwoje pracowników. Nie jest tajemnicą,  że wszystkie miały z Kabanosem do czynienia.

 - Mam jego syna w domu – przyznaje pan Tomek. - Nazwaliśmy go Bubles (z ang. Bańka), bo tak szybko przytył jak tatuś na kabanosach.

Kotki w grudniu 2018 zostały wysterylizowane dzięki środkom fundacji Koci Szczecin. Organizacją sterylizacji jak i opieką po zabiegach zajął się pan Marcin, specjalista ds. elektrycznych w spalarni (razem z żoną, która jest społecznym opiekunem kotów). - Po sterylizacji nie będą się rozmnażały i pożyją w lepszej kondycji – mówi pan Marcin.

Koszt jednej sterylizacji to ok. 180 zł. - Warto przekazać 1% lub dowolne datki na Koci Szczecin – zachęca pan Marcin i przy okazji – za naszym pośrednictwem -  dziękuje wszystkim, którym los zwierząt nie jest obojętny, przede wszystkim życzliwym pracownikom EcoGeneratora.

Ta strona używa plików cookies (ciasteczek), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na użycie plików cookie. Zamknij.